Prawidłowy tytuł brzmi : Kończą mi się koleżanki, które nie maja dzieci.
Dostanę baty za ten wpis,już nasmarowałam dupę cebulą.
***
Z perspektywy naszych dziadków jestem już starą panną. 27 ( prawie 28) lat bez męża, domu, zasadzonego drzewa i bez dziecka. Niby jest moda i teraz rodzi się po 30. Niestety moje koleżanki postanowiły nie być mainstreamowe i prawie każda ma tuptającą pociechę przy sobie. Dziś wpadł mi w ręce artykuł o historii dwóch psiapsi, które co weekendzik robiły wypad na miasto i nagle bum, jedna w ciąży. Artykuł napisany był z perspektywy owej przyszłej mamy, która została sama w domu ze zdawkowymi wiadomościami na messengerze, smutna i opuszczona.
STOP
Wypowiem się teraz na temat który nikogo nie obchodzi
i o którym się nie mówi.
Jakieś trzy lata temu dowiedziałam się, że moja najdroższa koleżanka spodziewa się bejbika. Super! Rodzina i osoby do kochania się mnożą! Byłam wewnątrz siebie na maxa zaoferowana ową sytuacją ponieważ sama znalazłam się w tym magicznym kręgu presji " Zegar biologiczny tyka". Nigdy wcześniej nie miałam styczności tak realnie z ciężarną kumpelą. Z ciężarną matka, ciotką, sąsiadką owszem. Ale z moją ziomalką, co na sztuki kupowałyśmy fajki kitrając się po krzakach? No nie.
Byłam zamroczona faktem, że nic się nie zmieni. Postanowiłam solidarnie nie pić i mówić jak to promienieje z dni na dzień. Odnowił się nam nagle kontakt z koleżankami które już dzieci miały. Przy owych spotkaniach czułam się jak takie piąte koło u wozu. No bo jak mam się wypowiedzieć na temat dzieci skoro żadnego nie posiadam i raczej nie zapowiada się abym posiadać miała.
Po miesiącu temat porodu znałam tak dokładnie jak niejeden lekarz ginekologi.
Kupa. Nie interesuje cię jej temat? No niestety przebrnęłam przez wszystkie rodzaje stolców.
Nie wiem dlaczego ale my kobiety uwielbiamy się chwalić. Jeśli myślicie, że ogień to dar bogów dla ludzkości to jesteście w błędzie. Mam wrażenie, że każda matka w niedziele przy ambonie klepie zdrowaźki w intencji Zuckerberga za to, że może wrzucić tam zdjęcie swojej pociechy.
Także moja tablica w 2017 roku jawi się słodkimi foteczkami Stasiów i Moniczek jak jedzą, tańczą, robią kupkę i demolują pół chałupy będąc przy tym ohasztagowane na miliony sposobów.
Nie zrozumcie mnie teraz źle. Nigdy nie byłam negatywnie nastawiona do dzieci, wręcz bardzo za nimi przepadam. Nie przepadam jednak za tym wrażaniem, że wyssały z moich znajomych wszystkie tematy do rozmów zostawiając wyłącznie: kupę i to co w międzyczasie ich pociecha zrobiła.
Naprawdę myślałam, że mi się wydaje ale z każdą chwilą czułam jak bardzo oddalają się relację z każda z nich i jak strasznie nieatrakcyjna w ich oczach jestem kiedy chce poruszyć każdy inny temat.
Co ciekawe non stop się słyszy jak to kobiety mają zapierdziel przy dzieciach. Pranie, sprzątanie w międzyczasie kupa. Nie wiem czy dobrze rachuje ale chyba to dziecko ma ojca. Nie rozumiem czemu ojcowie nie zajmują się dziećmi? Obserwowałam parę par i po czasie doszłam do wniosku, że my kobiety za nic nie damy im tego dziecka! On wszystko zrobi źle i nie tak jak my. My zawsze zrobimy lepiej! Drodzy mężczyźni bardzo jest mi was żal. Facet mojej koleżanki tak się wycwanił, że urządził jej w domu mini siłownię. Tylko żeby ona go z dzieckiem sam na sam nie zostawiła. Dlatego niestety do 18-stki dziecka mogę zapomnieć o mojej koleżance jednej i drugiej. Czy mogę je odwiedzić? Siur! W porze drzemki i przed powrotem męża. Jeśli po drzemce to masz pewność, że nie dopijesz herbaty, bo dzieci ładują się z powietrza.
Jeśli komuś się dalej wydaję, że ponosi mnie fantazja i zwyczajnie im zazdroszczę. To muszę was rozczarować ale ... nie. Za to mam kolejną ziomalkę w ciąży. Wyniki krwi jeszcze nie przyszły, a ja znam już całą historię jej dolegliwości. Ja rozumiem, że dla każdej dziewczyny to szok, coś nowego o czym trzeba mówić. To jest trochę jak z tym, że każdy na fb musi wstawić posta z informacją, że spadł śnieg. Jak ja bym kurwa okna w domu nie miała...
Przyszłe i obecne mamy ogromnie was proszę dajcie nam bezdzietnym również funkcjonować w waszym życiu na kompromisowych zasadach. Nas też cieszy ten mały promyczek ale trochę inaczej niż was.
Tekst nie miał na celu nikogo urazić, nie jest on wysokich lotów więc uprasza się o wyjęcie kija z tyłka. To tylko subiektywna ocena. Wszystkie komentarze chętnie przeczytam. Chociaż pewnie większość zignoruję, ale nie poddawajcie się i do następnego!

Oho, ciężko. Ja mam starą dobrą znajomą, też kupowaliśmy fajki na sztuki i kitraliśmy się po krzakach. Owa dziewczyna zaszła w ciążę i szczęśliwie wychowuje, ale nie mogę powiedzieć, że przerobiłem z nią historię jej ciąży. Może z kumplem inaczej się rozmawia, kto wie. Bardziej walcujemy temat tego, że ona po przeprowadzce nie ma do kogo gęby otworzyć. Weź się z nią może zgadaj, haha.
OdpowiedzUsuńJa jestem otwarta na każdy temat oby był urozmaicony
Usuń