Pochować trupa, czyli jak godnie pożegnać ex.
Rozstaliście się. Po wielu burzliwych chwilach zapada ta decyzja aby wasze drogi się rozeszły. Jak by nie patrząc rozstanie się z partnerem porównywalne jest ze śmiercią bliskiej ci osoby. Nagle w domu robi się pusto, a każdorazowe mijanie znajomych miejsc w których razem bywaliście powoduje w sercu smutek, w którym jest pusta dziura po tej osobie. Po rozstaniu czujesz się jakbyś przechodził żałobę. Nie jest to żadna nadinterpretacja, ponieważ nagle wszystko co z kimś dzieliłeś odchodzi w niebyt. Jest to moment żeby się otrzepać, dojść do siebie i ruszyć dalej. Każdy z nas to przechodził, bądź przechodzić będzie. Nie ma w tym żadnej nowości. Problem natomiast zaczyna się rodzić jeśli ze swoim ex pozostajesz w zbyt bliskich relacjach. W tym momencie zaczynasz trzymać w szafie trupa.
Pozwólcie, że w dość mało delikatny sposób wytłumaczę wam skąd to skojarzenie urodziło się w mojej głowie. Wyobraź sobie, że odchodzi ktoś bliski z twojej rodziny. Każdy kogoś kiedyś żegnał i jest cholernie nieprzyjemny i bolesny moment. Jednak kiedy odchodzi ktoś taki nie trzymasz go w domu przez kolejne pór roku. Ciało się rozpada, gnije i zaczyna cuchnąć, a sąsiedzi skarżą się na nieprzyjemny fetor. Tak samo jest kiedy po rozstaniu ex gości w twoim domu na herbatkach o brzasku, a wieczorem w sypialni. To jest właśnie taki trup. Jesteś w zawieszeniu, nie ruszasz na przód bo ciągle masz trupa w szafie. Cały czas się go kurczowo trzymasz chociaż już dawno powinien spocząć na cmentarzu twoich uczuć. Odór jest tak nieznośny, że wszyscy twoi znajomi pukają się w czoło. Więc im o tym nie mówisz i oszukujesz. Mimo to wciąż wokół ciebie się wszystko rozkłada, a ty zwyczajnie nie przechodzisz żałoby bo jest on obecny w twoim życiu. Ale czy taka obecność na ciebie dobrze wpływa? Jest to iluzja i przyzwyczajenie z którym ciężko ci zerwać. Więc udajesz, że nie czujesz jak to wszystko coraz brzydziej pachnie, za to stajesz się coraz bardziej brudny bo nie masz nad tym rozkładem kontroli. Mimo to jesteś dla trupa lojalny więc nie zaczynasz poznawać nikogo innego bo co będzie jak o trupie się dowie? Czujesz się coraz bardziej podle bo mimo, że wasza interakcja trwa ty nic z tego nie wynosisz. Nie możesz od trupa niczego wymagać, niczego nie jest on ci w stanie zapewnić. Rodzą się w twojej głowie najgorsze scenariusze ale mimo to dalej brniesz w ten bezsensowny układ bo ciężko jest ci być samemu. Nie oszukujmy się czy przebywanie z trupem spowoduje, że poczujesz się jakby było inaczej? Czy twój dom nagle stanie się pełny jak dawniej? Nie! Chyba, że pełny smrodu, a umówmy się do takiego domu nikt nowy nie przyjdzie bo to obrzydliwe.
Należy pochować trupa! Najlepiej ze wszystkimi przedmiotami należącymi do niego. Niech nie wraca do ciebie jako duch. Nie rób mu w domu ołtarzu czy specjalnego miejsca, bo jego duch dalej będzie cię nawiedzać, a ty jak Makbet dostaniesz od tej zjawy świra. Ten zabieg może być bardziej bolesny od samego rozstania ponieważ po trupie jeszcze długo będzie unosiła się nieprzyjemna woń. Jednakże to najlepsze co możesz dla siebie zrobić to wyjść z takiego układu. Bo to jest układ z którego żadne z was nie ma długoterminowej korzyści. Uwalniając się od tego wreszcie odetchniesz pełną piersią i dostrzeżesz pozytywne aspekty. Przede wszystkim nareszcie bez cienia wstydu możesz zacząć się spotykać z kimś innym co wniesie do twojego życia powiew świeżości i nowości.
Stop nekrofilii ( tak przepraszam za określenie ale jak inaczej nazwiesz seks z nieboszczykiem). Weź łopatę i zabierz trupa na cmentarz tam gdzie jego miejsce, a on sam zyska spokój. Nie profanuj ciała tylko z godnością dla siebie i niego pozwól wam się rozstać na wieki wieków. Amen.
Teraz w spokoju możesz przejść żałobę, niestety na nowo ale pretensje możesz mieć tylko do siebie bo nikt nie kazał ci w takie gówno wchodzić. Dom z czasem się wywietrzy, a ty zaoszczędzisz sobie cierpienia jakim było przebywanie w jego towarzystwie. Bo możliwe, że podtrzymywanie takiej relacji było w wielu przypadkach spowodowane chwilą i nagłą tęsknotą za nim jednak jest to bardzo egoistyczne i niezdrowe.
Jako, że rozkładające się ciało niesamowicie capi i być może właśnie wydłużyłeś swoje cierpienie to i tak wszystko mija. Tylko tym razem zafundowałeś sobie więcej czasu. Nic nie jest warte tego aby robić sobie taką krzywdę ale jak to mówią zawsze wstaje nowy dzień. Może nie dziś i jeszcze nie w tym miesiącu ale gwarantuje wam, że bez trupa w szafie szybciej dla was wstanie wyczekane słońce.