sobota, 25 marca 2017

poniedziałek, 20 marca 2017

Ta Chuda





Z grzeczności i kultury osobistej nie zwraca się uwagi osobą grubym. Szczególnie gdy jest ta osoba kobietą. Mało tego w przypadku kiedy my kobietki między sobą plocimy żadna kiedy usłyszy od drugiej, że ta jest na diecie bo zgrubła tego nie potwierdzi. Gdzie?! Zaprzemy się w jej obecności rękami i nogami głosząc ody do jej cudownych kobiecych kształtów z naciskiem jak byśmy tak chciały wyglądać. Tere fere. Wszystko trwa do momentu aż ta znika z zasięgu naszego wzroku. Ale to już tylko wynik tego jakie z nas bydlaki.

Ten rozdział nie będzie absolutnie miał na celu nikogo obrazić ale coś wam uświadomić.
 Coś co dotyka osób chudych. Także szkło w dłoń i wio!

Żadne z nas nie wypowiada się na temat nadwagi drugiej osoby. Nikt nie powie : "Ja pierdole ale jesteś tłusty! Zabrakło mi palców do policzenia ilości fałd na brzuchu! Nie żryj tyle!" 
Wręcz przeciwnie zagłaskujemy je na śmierć. Skoro tyle w nas empatii to czemu nie sprawia nam problemu głośne komentowanie wyglądu osób chudych.

Kiedy byłam dzieckiem, później nastolatką byłam chuda. Ale tak na fest. Do mojej dziecięcej wersji przyklejono łatkę Tadek-Niejadek, w gimnazjum natomiast była już klasyczną deską. Z zazdrością patrzyłam na koleżanki które miały się już czym pochwalić. Potem już wyglądałam normalnie. 3 lata temu jednak zapragnęłam być szczupła ale tak naprawdę chudziutka. Wzięłam się ostro i w niecałe pół roku schudłam 15 kg. Byłam naprawdę jak gałązka. Szczęśliwa z lecącej wagi.
Powiedzmy sobie szczerze na chudych ludziach wszystko wygląda dobrze! Pierwsza fala mojego zrzucania wagi spotkała się z komplementami. Jednak to co zdarzyło się później jest meritum dzisiejszej debaty.

Nie zliczę ile razy i od ilu ludzi prosto w twarz usłyszałam, że jak ja wyglądam i co z siebie zrobiłam. Byłam według wielu "sucha".
Facet nie pies na kości nie leci   

Powyższa  fraza to jedna z moich ulubionych którą często widzę na tablicach osób szczupłych inaczej. Zastanawiam się jak wiele dissów poleciało by pod moim imieniem gdybym wstawiła sobie na fb mema o treści 
Jesteś gruby? Idź bądź gruby gdzie indziej

Nie chcę rozliczać nikogo z tego jak wygląda i jak się z tym czuje. Jeśli widzę kogoś grubego i nie wynika to z żadnej choroby tylko ze zwykłego obżerania się do bólu i braku aktywności fizycznej to jego broszka i powstrzymuję się z udzielania mu reprymendy na temat jego wyglądu. Jesteśmy wyedukowanym społeczeństwem, są siłownie i zajęcia fitness, czy nawet zwykły park albo las więc jeśli komuś by przeszkadzało jak wygląda to coś by raczej z tym zrobił.

Dlatego nie zgadzam się, żeby z osób chudych, z natury czy z wyboru,można było szydzić do woli!

Mam parę znajomych dziewczyn chudych z wyboru, które też co rusz spotykają się z naprawdę ostrym hejtem. Jedna ostatnio usłyszała, że powinna przytyć bo jak będzie jeździć autem to może nie wyrobić przy teście łosia i będzie dachowanie. Jej reakcja była naturalna. Zbluzgała delikwenta od stóp do głów. Nie powiem, że moja pierwsza myśl była dość wyśmiewająca ową postawę ale po chwili zdałam sobie sprawę, że całe otoczenie tej dziewczyny wiecznie zwraca uwagę na jej dietę czy wygląd. Odsyłam was do porównania - inna moja znajoma, która była gruba dostała od rodziców na gwiazdkę karnet na fitness i płytę z Chodakowską . Możecie się domyśleć, że Wodecki nie zdążył dośpiewać na Jedynce "Wśród nocnej ciszy", a tyle ją widzieli. Chuda musi niestety wysłuchać całego szwadronu rodzinnego i to w czyjej intencji powinna teraz zjeść. 
Ja nie poruszam teraz skrajnych przypadków o dosłownym głodzeniu się bo to są zaburzenia. Mi się głównie rozchodzi czemu osoby o ponadprzeciętnej budowie ciała pozwalają sobie szydzić z chudych?!
Innym razem jestem na obiedzie u rodziny mojego chłopaka. Jego wuj nie zdążył się ze mną przywitać za to na wstępie skupił się na mojej figurze. Uwierzcie mi tekst na dzień dobry " Boże, jak ty wyglądasz?!" zasłyszany od typa który mógłby swój bebzon na belce oprzeć wydaje się dość groteskowy. Jednak w obecności całej rodziny, z twoim chłopakiem włącznie  sprowadza cię do roli kurczaczka w skorupce.

Pozwolę sobie odważnie podsumować. Moi drodzy szczupli, nie dajcie sobie w kaszę dmuchać. Jeśli ktoś myśli, że może wam ubliżać tylko dlatego, że z jakiś przyczyn wyglądem nie przypomina was, to się zajebiście myli. Nikt nie ma prawa wam mówić takich rzeczy! Nikt nie powinien sugerować jak kto ma wyglądać. Może to zabrzmi nie fer ale ludzie grubi są chronieni jakąś cholerną otoczka społeczeństwa, która uznaje za taboo mówienia im jak wyglądają. To samo społeczeństwo jednak nie widzi problemu by nazwać kogoś szkieletem, chuchrem etc. Takie teksty też bolą i to nawet podwójnie bo w obronie chudego nikt nie stanie.

Liczę, że ten tekst otworzy parę umysłów. 


piątek, 17 marca 2017

Kończą mi się koleżanki...

Prawidłowy tytuł brzmi : Kończą mi się koleżanki, które nie maja dzieci.

Dostanę baty za ten wpis,już nasmarowałam dupę cebulą.
*** 

Z perspektywy naszych dziadków  jestem już starą panną. 27 ( prawie 28) lat bez męża, domu, zasadzonego drzewa i bez dziecka. Niby jest moda i teraz rodzi się po 30. Niestety moje koleżanki postanowiły nie być mainstreamowe i prawie każda ma tuptającą pociechę przy sobie. Dziś wpadł mi w ręce artykuł o historii dwóch psiapsi, które co weekendzik robiły wypad na miasto i nagle bum, jedna w ciąży. Artykuł napisany był z perspektywy owej przyszłej mamy, która została sama w domu ze zdawkowymi wiadomościami na messengerze, smutna i opuszczona.

STOP
Wypowiem się teraz na temat który nikogo nie obchodzi
 i o którym się nie mówi.

Jakieś trzy lata temu dowiedziałam się, że moja najdroższa koleżanka spodziewa się bejbika. Super! Rodzina i osoby do kochania się mnożą! Byłam wewnątrz siebie na maxa zaoferowana ową sytuacją ponieważ sama znalazłam się w tym magicznym kręgu presji " Zegar biologiczny tyka". Nigdy wcześniej nie miałam styczności tak realnie z ciężarną kumpelą. Z ciężarną matka, ciotką, sąsiadką owszem. Ale z moją ziomalką, co na sztuki kupowałyśmy fajki kitrając się po krzakach? No nie.
Byłam zamroczona faktem, że nic się nie zmieni. Postanowiłam solidarnie nie pić i mówić jak to promienieje z dni na dzień. Odnowił się nam nagle kontakt z koleżankami które już dzieci miały. Przy owych spotkaniach czułam się jak takie piąte koło u wozu. No bo jak mam się wypowiedzieć na temat dzieci skoro żadnego nie posiadam i raczej nie zapowiada się abym posiadać miała.
Po miesiącu temat porodu znałam tak dokładnie jak niejeden lekarz ginekologi. 
Kupa. Nie interesuje cię jej temat? No niestety przebrnęłam przez wszystkie rodzaje stolców. 

Nie wiem dlaczego ale my kobiety uwielbiamy się chwalić. Jeśli myślicie, że ogień to dar bogów dla ludzkości to jesteście w błędzie. Mam wrażenie, że każda matka w niedziele przy ambonie klepie zdrowaźki w intencji Zuckerberga za to, że może wrzucić tam zdjęcie swojej pociechy. 
Także moja tablica w 2017 roku jawi się słodkimi foteczkami Stasiów i Moniczek jak jedzą, tańczą, robią kupkę i demolują pół chałupy będąc przy tym ohasztagowane na miliony sposobów. 
Nie zrozumcie mnie teraz źle. Nigdy nie byłam negatywnie nastawiona do dzieci, wręcz bardzo za nimi przepadam. Nie przepadam jednak za tym wrażaniem, że wyssały z moich znajomych wszystkie tematy do rozmów zostawiając wyłącznie: kupę i to co w międzyczasie ich pociecha zrobiła. 
Naprawdę myślałam, że mi się wydaje ale z każdą chwilą czułam jak bardzo oddalają się relację z każda z nich i jak strasznie nieatrakcyjna w ich oczach jestem kiedy chce poruszyć każdy inny temat.
Co ciekawe non stop się słyszy jak to kobiety mają zapierdziel przy dzieciach. Pranie, sprzątanie w międzyczasie kupa. Nie wiem czy dobrze rachuje ale chyba to dziecko ma ojca. Nie rozumiem czemu ojcowie nie zajmują się dziećmi? Obserwowałam parę par i po czasie doszłam do wniosku, że my kobiety za nic nie damy im tego dziecka! On wszystko zrobi źle i nie tak jak my. My zawsze zrobimy lepiej! Drodzy mężczyźni bardzo jest mi was żal. Facet mojej koleżanki tak się wycwanił, że urządził jej w domu mini siłownię. Tylko żeby ona go z dzieckiem sam na sam nie zostawiła. Dlatego niestety do 18-stki dziecka mogę zapomnieć o mojej koleżance jednej i drugiej. Czy mogę je odwiedzić? Siur! W porze drzemki i przed powrotem męża. Jeśli po drzemce to masz pewność, że nie dopijesz herbaty, bo dzieci ładują się z powietrza. 
 
Jeśli komuś się dalej wydaję, że ponosi mnie fantazja i zwyczajnie im zazdroszczę. To muszę was rozczarować ale ... nie. Za to mam kolejną ziomalkę  w ciąży. Wyniki krwi jeszcze nie przyszły, a ja znam już całą historię jej dolegliwości. Ja rozumiem, że dla każdej dziewczyny to szok, coś nowego o czym trzeba mówić. To jest trochę jak z tym, że każdy na fb musi wstawić posta z informacją, że spadł śnieg. Jak ja bym kurwa okna w domu nie miała...
 
Przyszłe i obecne mamy ogromnie was proszę dajcie nam bezdzietnym również funkcjonować w waszym życiu na kompromisowych zasadach. Nas też cieszy ten mały promyczek ale trochę inaczej niż was. 
 
Tekst nie miał na celu nikogo urazić, nie jest on wysokich lotów więc uprasza się o wyjęcie kija z tyłka.  To tylko subiektywna ocena. Wszystkie komentarze chętnie przeczytam. Chociaż pewnie większość zignoruję, ale nie poddawajcie się i do następnego!








czwartek, 16 marca 2017

Wiem, że mam się przywitać nie szturchaj mnie łokciem bo wino wyleje!

Serdecznie witam was tu zgromadzonych. Jak to piszę to nie ma tu ani jednej duszy ale liczę, że to się zmieni i z kubkiem / szklanką / kieliszkiem w łapkach rozsiądziecie się wygodnie na czym tam chcecie i będziecie zaczytywać te głupoty co to je tu będę wypisywać. 

Ja jestem Panna Nikt i niech korkociąg będzie z wami.